fbpx

W USA trwa prawdziwy boom pozwów paparazzi o naruszenie prawa autorskiego. Chodzi o zdjęcia, które wykonali fotoreporterzy, a które gwiazdy wrzucają na własne profile społecznościowe. Wydaje się, że czczy to spór: jeśli ktoś jest na zdjęciu, to może udostępnić je dalej. Otóż prawo autorskie w Stanach Zjednoczonych przewiduje zupełnie inne rozwiązanie.

Gwiazdy vs. Paparazzi

Do grona gwiazd pozwanych o naruszenie prawa autorskiego dołączyła w październiku Jennifer Lopez. Chodzi o wykorzystanie zdjęć zrobionych przez paparazzi, na których Lopez i jej narzeczony Alex Rodriguez idą ulicami Nowego Jorku trzymając się za ręce.

Do kalifornijskiego sądu federalnego wpłynął przeciwko wokalistce pozew Splash News – agencji prasowej z Los Angeles, która zgodnie z prawem jest właścicielem zdjęcia.

Agencja konstatuje w pozwie, że Jennifer Lopez nigdy nie uzyskała zgody na publikację fotografii, a mimo to ona lub osoba działająca w jej imieniu skopiowała zdjęcie i rozpowszechniła je na swoim profilu na Instagramie.  Splash News domaga się niebagatelnej sumy 150 000 dolarów oraz nakazu sądowego wobec JLo i jej pracowników, który uniemożliwiałby ponowne opublikowanie zdjęcia na profilu artystki.

Z podobnym pozwem przyszło zmierzyć się również modelce – nota bene polskiego pochodzenia – Emily Ratajkowski, która podzieliła się z fanami zdjęciem ze swoim (nie do końca wyraźnym) wizerunkiem – na zdjęciu twarz modelki zasłonięta jest bukietem kwiatów.

Skargę do sądu federalnego w Nowym Jorku złożył autor zdjęcia, fotograf Robert O’Neil. Jak twierdzi, Ratajkowski i jej spółka Emrata Holdings LLC naruszyli federalne prawo autorskie w momencie publikacji fotografii na profilu społecznościowym.

O’Neil zapewnia, że ​​jako autor fotografii jest wyłącznym właścicielem wszelkich praw do niej. Zgodnie z pozwem, modelka naruszyła jego wyłączne prawo do publicznej prezentacji dzieła (ewentualnie upoważniania innych osób do tego).

Podobnie jak w przypadku Lopez, od Ratajkowski żądanie opiewa na kwotę 150 000 dolarów (w tym przypadku jako alternatywa dla rzeczywiście poniesionej przez fotografa szkody – zgodnie z ustawą bowiem strona powodowa może złożyć alternatywne żądanie naprawienia szkody[1]).

Podstawy prawne regulacji dotyczących publikacji zdjęć przedstawiających wizerunek znanych osób

W USA ochrona autorów sięga dość daleko. The Copyright Act z roku 1976 stanowi, że właścicielem wyłącznego prawa (obejmującego możliwość powielania, rozpowszechniania, wykonywania, wyświetlania i licencjonowania) do utworu chronionego prawem autorskim jest osoba, która je stworzyła. Ochrona prawna utworu istnieje przez całe życie autora oraz 70 lat po jego śmierci.

Co ciekawe, dla cywilnoprawnej ochrony utworu nie ma znaczenia fakt, czy osoba, której wizerunek jest uwieczniany wyraziła na to zgodę. W skrócie – wystarczy naprawdę minimalny wysiłek twórczy, aby powstał utwór objęty ochroną prawną.

Zatem zupełnie irrelewantne pozostaje w prawie amerykańskim to, czy Jennifer Lopez, Emily Ratajkowski czy jakakolwiek inna sława borykająca się z paparazzi, wyraża zgodę na robienie jej zdjęć.

Jak w takim razie bronią się gwiazdy?

W przypadku modelki Gigi Hadid, pozwanej w analogicznej sprawie, linia obrony to powołanie się na fair use, czyli dozwolony użytek, który nie stanowi naruszenia praw autorskich.

Jako że nie istnieje uniwersalna reguła stosowania fair use, to każdy przypadek naruszenia oceniany jest indywidualnie. Przesłanki, które badane są do sprawdzenia, czy użycie konkretnego utworu mieści się w granicach prawa to:

  1. Cel i charakter użycia utworu, w tym to, czy wykorzystanie ma charakter komercyjny czy nie. Wykorzystanie cudzego utworu w celach komercyjnych nie jest traktowane jako dozwolony użytek;
  2. Charakter utworu chronionego prawem autorskim – im większa kreatywność i oryginalność utworu, tym bardziej prawdopodobne, że nie będzie się dało powołać na dozwolony użytek. Ponadto znaczenie prawne ma tu fakt, czy praca została już opublikowana;
  3. Ilość i istotność użytej części, w stosunku do całości dzieła – sądy badają zakres użytego dzieła – im jest on większy, tym skuteczność powołania się na klauzulę fair use mniejsza. Jest to jednak o tyle nieoczywiste, że czasem nawet niewielka część utworu stanowi jego clou ­- w takich przypadkach sądy uznają jej użycie za bezprawne;

4. Wpływ wykorzystania utworu na potencjalny rynek utworu lub na wartość utworu – w tym przypadku sądy badają, czy i w jakim zakresie bezprawne użycie szkodzi istniejącemu lub przyszłemu rynkowi oryginalnego utworu[2].

Tyle o prawie autorskim za Oceanem. A jak kształtuje się sytuacja prawna paparazzi i ich prac na polskim gruncie?

Polski ustawodawca znacznie mocniej niż amerykański chroni wizerunek osoby fotografowanej.

Generalna zasada, utrwalona w ustawie Prawo autorskie, stanowi, że rozpowszechnianie wizerunku zawsze wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej.

Zatem zrobienie zdjęcia osobie prywatnej i udostępnianie jej zawsze wiąże się z potrzebą uzyskania jej zgody.

Nieco inaczej jest z osobą, która za pozowanie otrzymała zapłatę – jej zgoda na publikację wizerunku objęta jest swego rodzaju wzruszalnym domniemaniem. O ile bowiem model lub modelka nie zastrzegą, że sprzeciwiają się rozpowszechnianiu wizerunku, to zgoda ta nie będzie potrzebna[3].

I w tym przypadku grunt fotografującego jest dość niepewny – pozujący może zawsze podnieść, że nie wyraził zgody na rozpowszechnianie wizerunku w konkretnych warunkach czy w danym kontekście.

Stąd słuszne jest uzyskanie konkretnego, dokładnie uzgodnionego porozumienia w zakresie rozpowszechniania wizerunku modela lub modelki. Z tytułu płatności musi wyraźnie wynikać, że zapłata nastąpiła w zamian za pozowanie.

Kiedy natomiast nie trzeba uzyskiwać takiego zezwolenia na wykorzystanie wizerunku?

Przede wszystkim, gdy chodzi o fotografowanie osób powszechnie znanych w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych.

Po drugie – gdy wykorzystujemy wizerunek osoby stanowiącej szczegół całości (np. na zdjęciach z koncertów, z otwarcia klubu, restauracji – chodzi o publiczne wydarzenia, zgromadzenia).

Prima facie wydawałoby się zatem, że paparazzi mogą bez ograniczeń fotografować osoby publicznie znane. Istotnie, sfera prywatności osób publicznych jest ograniczona, lecz nie są one pozbawione jej zupełnie – prawo do prywatności jest bowiem zagwarantowane konstytucyjnie.

Zaś ustawa Prawo autorskie wyraźnie zastrzega, że dozwolone jest rozpowszechnianie wizerunku uwiecznionego wyłącznie  w sytuacjach, w których osoba ta występuje w okolicznościach związanych z jej zawodową funkcją.

Dodatkowo, dobra osobiste każdego człowieka (m.in. właśnie prywatność, cześć – katalog  tych dóbr jest otwarty) podlegają ochronie cywilnej i w związku z ich naruszeniem można domagać się zadośćuczynienia.

Aby mówić o naruszeniu dóbr osobistych, należy rozpatrzyć czy dane dobro istnieje (w przypadku wizerunku jest to oczywiste), czy zostało naruszone lub zagrożone naruszeniem oraz czy jego naruszenie było bezprawne (nie będzie bezprawne na przykład wtedy, gdy osoba publiczna została sfotografowana w sytuacji oficjalnej).

Kiedy paparazzi przekracza sferę prywatności

Teoretycznie, skoro znane postaci można fotografować tylko w sytuacjach publicznych, paparazzi nie powinni mieć żadnej możliwości uchwycenia znanych osób podczas zakupów, kolacji z przyjaciółmi etc.

Jednak granica między wykonywaniem funkcji publicznych a życiem prywatnym bywa cienka. Ponadto, w ogromnej większości przypadków, działania paparazzi nie przynoszą negatywnych skutków dla gwiazd.

Wręcz przeciwnie – im więcej fotografii z ukrycia, tym większa popularność. Nie decydując się na żadne działania prawne, rodzime sławy utrwalają praktykę naruszania prywatności przez nachalnych fotoreporterów.

Powód może być prosty – trudno jest dowieść, że wizerunek wykorzystano bezprawnie, a batalia sądowa trwa latami i przynosi niewymierne korzyści w postaci (często dość skąpego) sprostowania lub przeproszenia osoby w sytuacji, gdy opinia publiczna dawno już zapomniała o danej fotografii.

Zdarza się jednak, że dochodzi do skrajnych sytuacji, gdy osoby publiczne i ich rodziny są przez zawodowych fotoreporterów śledzone.

W takim wypadku mowa już o stalkingu – przestępstwie z art. 190a Kodeksu karnego, którego znamionami są uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudzające u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie naruszające jej prywatność.

Czy amerykańscy paparazzi także mogą obawiać się zarzutów o stalking?

Ustawodawstwo w USA w zakresie stalkingu różni się w zależności od Stanu i obowiązującego tam prawa federalnego.

Na potrzeby niniejszego artykułu pod uwagę biorę prawo Kalifornii, jako najsłynniejszego siedliska sław.

Stalking odnaleźć można w Kodeksie Cywilnym Kalifornii – należy do torts – deliktów, czyli czynów niedozwolonych, będących naruszeniem prawa z jednej strony odmiennym niż wynikające ze zobowiązań, z drugiej strony o cechach naruszenia prawa karnego[4].

O stalkingu mowa, gdy działanie sprawcy ma na celu śledzenie, niepokojenie, obserwowanie lub nękanie pokrzywdzonego.

Ponadto zaistnieć musi: albo uzasadniona obawa pokrzywdzonego o swoje bezpieczeństwo lub bezpieczeństwo członka najbliższej rodziny; albo rzeczywiste (wg rozsądnej oceny) znaczne emocjonalne niebezpieczeństwo po stronie pokrzywdzonego.[5]

Ponadto, aby móc skorzystać z ochrony prawnej osoba pokrzywdzona musi najpierw co najmniej raz wystąpić wobec stalkera z wyraźnym i zdecydowanym żądaniem zaprzestania naruszeń.

Z praktycznego punktu widzenia wykazanie faktycznego niebezpieczeństwa ze strony paparazzi jest jednak trudne. Nie posługują się bowiem bronią ani nie wchodzą na tereny prywatne.

Gwiazdy starają się wpłynąć na opinię publiczną i zaostrzyć przepisy w stronę surowszych kar za agresywne zachowania paparazzi.

Orędowniczką zaostrzenia tych przepisów była Halle Berry. Aktorka nagłośniła sprawę po tym, jak natarczywi fotografowie robili jej zdjęcia z rodziną na lotnisku, podczas gdy była w ciąży.

Jej batalia zakończyła się sukcesem i w 2014 roku wprowadzono w Kalifornii prawo (Bill 606), które zakazuje fotografowania i nagrywania dzieci, w sposób natarczywy i nękający, bez zgody ich rodziców.

Słowem podsumowania

Poczynając od amerykańskich batalii o prawo własności fotografii, do rozważań o potencjalnym stalkowaniu, nasuwa się myśl, jak bardzo różnią się rozważane stany prawne.

W Polsce Jennifer Lopez nie musiałaby martwić się pozwem o wykorzystanie cudzego zdjęcia. To raczej paparazzi musiałby zachodzić w głowę, czy w tej sytuacji ma prawo rozpowszechniać wizerunek gwiazdy.

Oczywiście, nie byłoby tu podstaw do stwierdzenia naruszeń – prawo do prywatności wokalistki nie zostało pogwałcone. Jednocześnie nie można by na gruncie polskiej ustawy czynić zarzutu wobec samej JLo, że udostępniła własny wizerunek w swoich mediach.  

Z pozoru skomplikowana relacja na linii paparazzi-gwiazdy, w większości przypadków nie kończy się w sądach. Może to ze względu na szczególną symbiozę w jakiej żyją – obie strony czerpią z tej szczególnej zależności.

Jednak żadna sytuacja nie zwalnia zawodowych fotografów z nieprzekraczania granic prawa, a nadto przyzwoitości w wykonywaniu swojej pracy.

Koniec końców, paparazzi są również dziennikarzami i muszą mieć wzgląd na wymiar etyczny swojej pracy, uregulowany w Kodeksie etyki dziennikarskiej.

 

[1] R. Tokarczyk, Prawo amerykańskie, wyd. Wolters Kluwer business, Warszawa 2011, s. 219.

[2] California Civil Code, §1708.7.

[3] https://www.law.cornell.edu/uscode/text/17/107

[4] https://en.wikipedia.org/wiki/Copyright_law_of_the_United_States#Civil_remedies

[5] („Co do zasady, zapłata za pozowanie wyłącza wymóg uzyskania od uprawnionego zezwolenia na rozpowszechnianie jego wizerunku i wyłącza bezprawność rozpowszechnienia.” – wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 4 listopada 2010 r., sygn. I ACa 571/10).

Katarzyna Kwasek

Katarzyna Kwasek

Aplikantka adwokacka palestry warszawskiej. Odkąd pamięta, uwielbia tworzyć różne formy literackie, w tym felietony, blogi oraz opowiadania. Jest amatorką kina popularnego i quality TV. Z zaciekawieniem przypatruje się nowinom ze świata mody oraz beauty. Przyszłość zawodową wiąże z branżą prawno-kreatywną.

More Posts

Skip to content