fbpx

Jednym z problemów, z jakimi borykają się wielkie marki, są próby nieuprawnionego korzystania z ich rozpoznawalności przez mniejszych graczy. Najczęściej przyjmują one postać oznaczania produktów znakami towarowymi łudząco podobnymi do znaków renomowanych w nadziei, że statystyczny kupujący nie zauważy różnicy.

Takie działanie może skutkować nie tylko mniejszymi zyskami ze sprzedaży, ale też osłabieniem renomy. Wielkie marki pilnie strzegą swoich znaków i reagują na każdą próbę ich naruszenia.

Chociaż w większości przypadków ich roszczenia są zasadne, zdarzają się sytuacje kontrowersyjne, mogące budzić wrażenie nadużycia prawa ochronnego na znak towarowy w celu wyeliminowania konkurencji.

Taką sprawą jest spór firm Adidas (Niemcy) i Shoe Branding Europe (Belgia), który 1 marca 2018 roku rozstrzygnął Sąd Unii Europejskiej. Ciekawy, bo dotyczy niczego innego, jak charakterystycznych trzech pasków adidasa.

No właśnie! Czy, mówiąc wprost, trzy paski mogą być tak wyjątkowe, że należy im się z tego tytułu specjalna ochrona? A co z dwoma paskami?

Dwa paski wystarczą, czy nie?  

Przyczyną sporu stało się zgłoszenie przez Shoe Branding Europe unijnego znaku towarowego, który został opisany w następujący sposób:

„Znak towarowy jest znakiem pozycyjnym. Znak składa się z dwóch linii równoległych znajdujących się na zewnętrznej powierzchni górnej części buta. Owe linie biegną równolegle od krawędzi podeszwy buta i wykrzywiają się w kierunku wstecznym, sięgając środka podbicia buta. Kropkowana linia wyznacza położenie znaku towarowego i nie stanowi części znaku”

Z uwagi na fakt, iż ukośne, równoległe linie (jednak w liczbie nie dwóch, a trzech) stanowią rozpoznawalny na całym świecie znak firmy Adidas, złożyła ona sprzeciw wobec rejestracji znaku Shoe Branding Europe. Po kilku latach sporów, sprawa trafiła do Sądu Unii Europejskiej, który w wydanym wyroku przyznał rację niemieckiemu producentowi.

Uzasadniając swoją decyzję, Sąd stwierdził, że choć znak Shoe Branding Europe składa się z mniejszej liczby pasków, niż znak firmy Adidas, występują między nimi znaczące podobieństwa w postaci:

  • równoległego ułożenia pasków tej samej grubości,
  • kontrastu koloru pasków z podstawowym kolorem buta,
  • umiejscowienia pasków na zewnętrznej części buta,
  • oznaczania znakiem tej samej kategorii towarów (obuwia).

Drobne szczegóły, takie jak długość pasków i kąt ich nachylenia, nie zmniejszają możliwości zmylenia przeciętnego konsumenta, który kupując tak podstawowy towar jak buty, nie zwraca uwagi na tego rodzaju detale.

Nie bez znaczenia był także fakt używania przez firmę Adidas swojego znaku już od 1949 roku, czego skutkiem jest powszechne kojarzenie produktów oznaczonych ukośnymi paskami właśnie z tym producentem. Zdaniem Sądu używanie przez Shoe Branding Europe podobnego znaku stanowiłoby zatem nieuprawnione korzystanie z silnej pozycji jej niemieckiego konkurenta, który pracował na nią przez wiele lat.

Warto zauważyć, że szanse belgijskiej spółki na wygranie sprawy dodatkowo zmniejszyła jej własna kampania reklamowa, bądź co bądź dość zabawna, której hasłem przewodnim było two stripes are enough (dwa paski wystarczą). To oczywiste nawiązanie do trzech pasków Adidasa można odczytywać jako sugestię oferowania produktów o podobnej jakości i jednocześnie wbicie szpilki konkurentowi.

Takie działanie stanowiło dla Sądu dowód, że Shoe Branding Europe była świadoma podobieństwa swojego znaku do znaku renomowanego i wykorzystała je w celu wybicia się na popularności niemieckiej marki.

Podobieństwo znaków towarowych w prawie polskim  

Sprawy podobne do sporu Adidas vs. Shoe Branding Europe regularnie trafiają na wokandy polskich sądów, zatem orzecznictwa w kwestii podobieństwa znaków towarowych z pewnością nie brakuje.

O takim podobieństwie można mówić wtedy, gdy istnieje ryzyko, że modelowy konsument nie rozróżni oznaczonych nimi produktów jako pochodzących od różnych producentów (na czym korzysta producent mniej znany).

Ocena podobieństwa powinna być kompleksowa i uwzględniać wszystkie elementy znaku, czyli jego formę wizualną, fonetyczną i znaczeniową. Nie może się ona ograniczyć się do zbadania tylko jednego z nich, gdyż o podobieństwie znaków towarowych decyduje całościowe wrażenie, jakie wywierają na odbiorcach. Istotne znaczenie mają też oznaczane nimi produkty, które muszą być identyczne lub podobne.

Zastrzeżenie to nie ma zastosowania w przypadku naruszenia renomowanych znaków towarowych – w doktrynie przyjmuje się, że są to znaki rozpoznawane przez dużą części konsumentów towarów oznaczanych tymi znakami na danym terytorium.

Oceniając podobieństwo spornego znaku do znaku renomowanego stosuje się łagodniejsze kryteria, niż w przypadku znaku nierenomowanego – do zaistnienia naruszenia wystarczy, by znak bezprawnie używany przywodził na myśl znak renomowany, kojarzył się z nim lub był z nim łączony w świadomości modelowego konsumenta.

Podsumowanie  

Spór Adidas vs. Shoe Branding Europe obrazuje, jak trudne zadania stoją przed organami ochrony własności intelektualnej. Rzadko bowiem zdarza się, by naruszenie znaku towarowego było oczywiste, zatem stwierdzenie jego zaistnienia wymaga dokładnego zbadania wszystkich okoliczności danej sprawy.

Wydanie rozstrzygnięcia nigdy nie może być pochopne, gdyż błędna decyzja może z jednej strony zalegalizować korzystanie przez nieuczciwego producenta z cudzej renomy, a z drugiej bezzasadnie pozbawić uczciwą firmę jej znaku i tym samym ugruntować pozycję jej rynkowego konkurenta.

Z trzeciej strony natomiast pytanie, czy zamieszczenie czterech pasków na obuwiu też będzie naruszeniem znaku towarowego marki adidas? A co z jednym paskiem? 😉

Autorami artykułu są adw. Magdalena Korol oraz Konrad Cichoń z Kancelarii Snażyk Korol Mordaka.

Magdalena Korol

Magdalena Korol

Prezes Instytutu Prawa Mody. Adwokat i Partner w Kancelarii Snażyk Korol Mordaka sp.k. Jestem współautorką bloga Prawo w modzie. Specjalizuję się w obsłudze branży kreatywnej i Fashion Law. Jestem zapaloną podróżniczką łączącą podróże ze swoją sportową pasją – kitesurfingiem.

More Posts