Parodia a podróbka

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Zdarza się, że projektanci w powołaniu na dozwoloną prawnie twórczość inspirowaną w postaci satyry czy parodii tworzą coś, w czym trudno dopatrzeć się elementów humorystycznych, a znacznie łatwiej dostrzec elementy świadczące o tym, że możemy mieć do czynienia ze zwykłą podróbką.

Co do zasady parodia ma być ośmieszającym naśladowaniem jakiegoś stylu, dzieła czy gatunku literackiego. Przyjmuje się, że parodią jest również nieudolne naśladownictwo lub wypaczona postać czegoś – tak też wynika ze słownikowego znaczenia tego słowa.

Parodia w polskim systemie prawnym

Kwestię korzystania z utworu na potrzeby parodii w rodzimym systemie prawnym uregulowano stosunkowo niedawno, wprowadzając w 2015 roku do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych art. 29¹ mówiący o tym, że wolno korzystać z utworu na potrzeby parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości.

Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku w sprawie Deckmyn i Vrijheidsfonds uznał, że ocena parodii musi zgadzać się z potocznym znaczeniem tego słowa oraz uwzględniać jej cel i kontekst. Wskazał również, że jej cechą charakterystyczną jest nawiązanie do istniejącego utworu z jednoczesnym zachowaniem wyraźnych różnic pomiędzy nimi i odbiorca nie powinien mieć w związku z tym trudności ze skojarzeniem parodii z utworem parodiowanym.

Trybunał zwrócił również uwagę na konieczność zachowania właściwej równowagi pomiędzy interesami i prawami autorów a wolnością wypowiedzi artystycznej osoby parodiującej dany utwór czy dzieło. Zdarza się jednak, że ta równowaga albo została zachwiana, albo w ogóle nie można mówić o parodii

Rick Owens i jego nieśmieszne trampki

Taką, jak twierdził, parodię stworzył amerykański projektant Rick Owens w postaci butów zainspirowanych trampkami Nike’a, Pumy i Adidasa. Owens sam przyznał w jednym z wywiadów, że zaprojektował własną parodię znanych trampek dlatego, że żadne dostępne na rynku nie były w jego guście. Nie trudno się dziwić, że wkrótce po tej wypowiedzi Nike zwróciła się do Owensa z żądaniem zaniechania wprowadzania tak zaprojektowanych przez niego butów na rynek. Owens projekt zmienił i na tym sprawa się zakończyła. Czy jednak tutaj w ogóle można mówić o parodii?

Oryginalny projekt butów Geobasket (źródło: https://www.grailed.com/listings/68227-rick-owens-og-dunks-trainers-2008)
Geobasket po zmianie (źródło: https://man.totokaelo.com/rick-owens/geobasket/black-white/L166ED?gclid=CKvhjLOW4MUCFVSRHwodYz4AQA)

Parodia co do zasady ma bawić, a w tych butach trudno dostrzec element humorystyczny. Chyba należałoby uznać, że użycie określenia „parodia” w tym przypadku nie było do końca przez Owensa przemyślane.

What About Yves

Przemyślane parodie tworzy natomiast firma What About Yves, za którą stoi Jeanine Heller. Niestety ani Chanel ani Yves Saint Laurent nie podzielają jej humoru. Linia odzieży „Ain’t Laurent without Yves” była bezpośrednią reakcją wobec zmiany, jakiej dokonał eksdyrektor kreatywny domu mody Saint Laurent – Hegi Slimane, usuwając pierwszy człon imienia jego założyciela z nazwy.

Projekt okazał się dla domu mody tak mało zabawny, że wycofał swoją kolekcję z paryskiego butiku Colette, gdy okazało się, że w tym samym czasie można w nim było kupić zarówno ubrania z kolekcji Saint Laurent, jak i wspomnianą odzież projektu Heller. Sprawa zakończyła się w sądzie. Nie zniechęciło to Heller do parodiowania kolejnego giganta branży fashion – tym razem Chanel. Słynne podwójne C w połączeniu ze znakiem Ghostbusters nie zachwyciło również i tego domu mody, który natychmiast skierował pozew przeciwko Heller.

W konsekwencji bluza i koszulka z tym logo nie jest dostępna, jednak w odzewie na pozwy Saint Laurent i Chanel Heller postanowiła zamieszczać na metkach ubrań informację: „To właśnie ta bluza/koszulka narobiła zamieszania. Edycja limitowana. To nie jest Chanel.” Trzeba przyznać, że What about Yves nie daje za wygraną i takie poczucie humoru może firmę drogo kosztować.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *