fbpx

Do napisania tego artykułu skłoniły mnie wypowiedzi, z którymi ostatnio zetknęłam się przez przypadek, gdy w trakcie jednej z rozmów usłyszałam słów kilka na temat mojego zawodu.

Czy zawód adwokata w ogóle jest potrzebny? Na czym polega? Posługując się terminologią z branży mody – jak go „zmierzyć”?

Trudności raczej nie będzie, gdy adwokatowi zlecone zostanie przygotowanie umowy, czy też napisanie pozwu. Wówczas Klient otrzyma „efekt” pracy adwokata, za który płaci.

A co w sytuacji, gdy mówimy „tylko” o poradzie prawnej. Jak zmierzyć w takiej sytuacji pracę polegającą de facto na „rozmowie”.

Za co wówczas płaci klient? Za „gadanie”?

Otóż nie.

Klient płaci za to, że jak już przyjdzie do adwokata „pogadać”, to z pewnością dostanie właściwe rekomendacje dotyczące tematu, z którym przyszedł – co, jak, kiedy robić i dlaczego.

Dlatego tak ważne jest, żeby do adwokata przyjść przed, a nie po tym, gdy przysłowiowe mleko już się „rozleje”. Zgodnie ze starą zasadą bowiem: „Lepiej (i taniej) zapobiegać, niż leczyć”.

Naprawdę warto, żeby na wasz problem spojrzał profesjonalista, którego „gadanie” oparte jest o co najmniej 5 lat studiów, kilka lat aplikacji i lata doświadczenia zawodowego w sprawach takich, jak Wasza.

Klient nie musi bowiem wiedzieć wszystkiego, ważne natomiast, żeby wiedział, kto wie.

Z jakim tematem warto przyjść do adwokata?

W zasadzie z każdym prawnym problemem, przed którym staniecie – umową, negocjacjami, sprawą sądową, etc.

Istotne jest także, aby wyrobić w sobie dobry zwyczaj prawnych konsultacji. Tak, jak butów nie naprawiamy sami, sami też się nie strzyżemy – dlaczego więc kwestii prawnych, które są zdecydowanie bardziej istotne, niż niepodzelowane buty, czy niemodna fryzura, a które mogą powodować bezpośrednie, negatywne konsekwencje, nie powierzamy profesjonaliście?

Szereg instrukcji, „jak dobrze się ostrzyc, czy pofarbować włosy”, czy też „jak dobrze naprawić buty” znajdziemy w Internecie. Podobnie jak milion porad prawnych, czy też wzorów pism „na każdą okazję”.

Ale czy sami naprawiamy buty, bądź się strzyżemy, korzystając przy tym z instrukcji przygotowanych przez nie wiadomo kogo? Czy raczej chodzimy do tego fryzjera, do którego mamy zaufanie? Pierwszy lepszy nie potrafi ściąć, czy ufarbować włosów?

Jeżeli tak ważne dla nas jest zaufanie i profesjonalizm, to dlaczego korzystamy z ww. „prawnych porad”, czy wzorów zamieszczanych w Internecie, skoro nie do końca wiemy, kto je pisał, czy był w tym kierunku kształcony, czy ma jakiekolwiek doświadczenie zawodowe. Nie wiemy, a jednak bierzemy wzór z netu i na tym opieramy swoją działalność biznesową – naszą pasję i co najmniej 50 % naszego życia.

Może jednak warto to zmienić i zaufać? Relacja z adwokatem opiera się bowiem na zaufaniu właśnie.