Prasówka #36 — 15 listopada 2018

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Serdecznie zapraszamy na naszą cotygodniową prasówkę! Dziś m.in. czy słowo “basic” może wprowadzać w błąd konsumentów, o wykorzystaniu w Google AdWords cudzych znaków towarowych, rozstrzygnięciu TSUE w sprawie uznania smaku sera za utwór oraz o niemieckim konflikcie praw autorskich z wolnością rozpowszechniania informacji.

Życzymy miłej lektury!

1. CZY SŁOWO “BASIC” MOŻE WPROWADZAĆ KONSUMENTÓW W BŁĄD?       

Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał stanowisko Urzędu Patentowego RP i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego dotyczącego postępowania wszczętego przez jedną z marek kosmetycznych. Złożyła ona sprzeciw w Urzędzie Patentowym wobec zarejestrowania znaku towarowego, którego nazwa była bardzo podobna do już wcześniej zarejestrowanej. Sąd stwierdził, że szata graficzna kosmetyków ma znaczenie drugorzędne i nazwy marek, gdzie elementem jest słowo “basic” są bardzo do siebie zbliżone i może zachodzić ryzyko wprowadzenia konsumentów w błąd. A Wy, czy gdybyście zobaczyli w drogerii kosmetyki, które stoją obok siebie na półce i mają w nazwie słowo “basic” moglibyście stwierdzić, że produkt z podobną nazwą może być linią drugiej marki?
Czytaj dalej

2. REKLAMA W GOOGLE ADWORDS ZA POMOCĄ CUDZYCH ZNAKÓW TOWAROWYCH        

Amerykańska projektantka Jesse Kamm w jednym z postów na Instagramie zarzuciła firmie Madewell wykorzystywanie jej znaku towarowego do promowania produktów firmy za pomocą usługi Google AdWords. Wydaje się jednak, że w tym przypadku wykorzystana została inna usługa — Google Product Listing Ads (“PLAs”), działająca w odmienny sposób. Podczas gdy Google AdWords bazuje na wykupywanych przez firmę słowach kluczowych, w Google PLAs owe słowa zastępują produkty, czego skutkiem było skojarzenie przez algorytm spodni spod igły Jesse Kamm z podobnymi produktami firmy Madewell. Nie zmienia to faktu, że niektórzy producenci faktycznie wykupują cudze (słowne) znaki towarowe, aby poprawić swoją pozycję w wynikach wyszukiwania. Z pytaniem, czy taka praktyka stanowi naruszenie praw ze znaku towarowego, od wielu lat zmagają się amerykańskie sądy, które przeważnie nie dopatrują się w niej działań nielegalnych. Kluczowym kryterium oceny jest bowiem prawdopodobieństwo wprowadzenia klienta w błąd, które w przypadku współczesnego internauty obeznanego z wyszukiwarką Google jest zazwyczaj znikome.
Czytaj dalej

3. UKRYTA REKLAMA ŚRODKÓW NA KOMARY        

Choć promowanie przez sportowców różnorodnych produktów jest obecnie zjawiskiem powszechnym, niewielu spodziewało się, że wśród ubrań, kosmetyków i gadżetów znajdzie się także  środek odstraszający komary. Na taką reklamę zdecydowała się firma Fit Organic (przy pomocy firmy Crexion i wydawcy Inside Publications), która podczas igrzysk olimpijskich w Brazylii nawiązała w tym celu współpracę z dwójką złotych medalistów w gimnastyce. Zamieścili oni w swoich mediach społecznościowych posty, w których dziękowali firmie za skuteczną ochronę przed komarami. Biorąc pod uwagę ówczesną medialną gorączkę wokół epidemii przenoszonego przez te owady wirusa Zika, był to marketingowy strzał w dziesiątkę. Jedyny szkopuł polegał na tym, że owe posty nie były oznaczone jako sponsorowane, co stanowiło naruszenie amerykańskiego prawa. Wobec ewidentnych dowodów, firma Crexion nie ryzykowała procesu i postanowiła przystać na proponowaną przez Federalną Komisję Handlu ugodę.
Czytaj dalej

4. OCHRONA PRAWNOAUTORSKA NIE DLA SMAKU SERA       

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że smak serka do smarowania nie korzysta z ochrony przewidzianej dla utworu w dyrektywie InfoSoc i Konwencji Berneńskiej. Przychylił się tym samym do wcześniejszej opinii Rzecznika Generalnego, który stwierdził, że nic, czego nie można poznać za pomocą wzroku lub słuchu oraz czego nie da się zidentyfikować z wystarczającą precyzją i obiektywizmem, nie może być objęte taką ochroną. W przypadku smaku o precyzyjnej i obiektywnej identyfikacji nie może być mowy, co przesądziło o rozstrzygnięciu.
Czytaj dalej

5. PRAWO AUTORSKIE NARZĘDZIEM CENZURY?        

W 2015 r. niemiecka regionalna stacja telewizyjna wyemitowała materiał poświęcony ryzyku związanym ze stosowaniem środka chwastobójczego (glifosatu), czemu towarzyszyła publikacja na stronie internetowej opracowania wyników badań na ten temat, które przeprowadziło Federalne Biuro ds. Oceny Ryzyka. Trzy dni po publikacji, Biuro zażądało usunięcia opracowania, powołując się na przysługujące mu prawa autorskie. Wobec odmowy stacji, sprawa trafiła do sądów, które przyznały rację Biuru, bowiem nie wszystkie dokumenty urzędowe należą w Niemczech do domeny publicznej. Ostateczny wynik sprawy, którą obecnie zajmuje się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, będzie miał ogromne znaczenie dla przyszłych konfliktów praw autorskich z wolnością rozpowszechniania informacji.
Czytaj dalej

A czy Wy trafiliście na jakieś ciekawe sprawy dotyczące prawa własności intelektualnej w ostatnim czasie? Dajcie znać!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *